punkt siedzenia

Na swoim miejscu

 

Co robi porządna kobieta w wolny od pracy dzień? Otóż porządna kobieta sprząta, segreguje, ogarnia. Dom, finanse, zaopatrzenie, poprawkę z przyrody i odrobaczenie kota. Ja też próbuję być taka idealna. Zawsze, rano, w sobotę. Moim najlepszym przyjacielem jest odkurzacz, największymi sprzymierzeńcami – zamykane szafki. Koło południa zapał zwykle mi mija. Za oknem ostre zimowe słoneczko. Kubki, które godzinę wcześniej pozmywałam i pochowałam do kredensu znów stoją na blacie, stole, przy łóżku. Kawka, kakao, kawka. Dżem z tosta klei się do stopy. Kot wywalił choinkę. Ratunku! Spadam stąd. Ale, ale… Moja przyjaciółka singielka (stara panna), która ponad wszystko w życiu ceni ład i porządek (i zapewne dlatego jest singielką – wiem, jestem małpa) mówi, że dobra organizacja jest kluczem do sukcesu. Pomyślałam więc o odpowiednim zorganizowaniu miejsc, do których bałagan zakrada się najczęściej. Numer jeden to, uwaga, wspomniane już wcześniej kubki. I garnuszki. I szafka w której stoją, a raczej w której nie stoją. Znacie to uczucie, gdy naczynia za nic nie mieszczą się w szafce lub szufladzie?  Zaraz, zaraz, który z nich trzeba włożyć w który, by drzwiczki się domknęły. Numer dwa, bardzo newralgiczne miejsce w domu, JEGO warsztacik. I tutaj nie ma co rozwodzić się na tym, co oznacza to miejsce dla mnie i mojego poczucia estetyki. Uroda klucza francuskiego i kombinerek. Oszałamiający zapach WD 40… Numer trzy, niestety moja toaletka, po której walają się wszystkie niezbędne kobiecie (takiej mniej porządnej) rzeczy – okulary, poradniki psychologiczne, torebki. Celowo nie piszę ni słowa o pokoju dzieci. Tam segregacja, porządkowanie, układanie nie ma sensu najmniejszego. W rozpaczy szukałam i znalazłam, zwyciężyłam. Pomysł na przechowywanie przedmiotów. Fajny, tani, mobilny. Płyta HDF, perforowana, z haczykami. Albo płyta meblowa, cała w dziurki, w które wtyka się wsporniki pod półki, które mogą być tez wieszaczkami.
W ten sposób dowolnie zmieniać można aranżację na ścianie. Wszystko pod ręką. I bardzo modnie. Każda ze ścian staje się “mood boardem”. To o niebo lepsze i praktyczniejsze niż wieszanie obrazków. A co na to ON? Wyśmieje mnie i powie, że teraz w domu będziemy mieć tak ładnie jak w pracowni ZPT.

 

thedesignfiles

 

sfgirlbybay

thepolkadotproject

hjavik

sfgirlbybay